Drugi dzień w szkole zdawał się być przyjemniejszy. Dlaczego? Otóż już na parkingu dostrzegłam wszystkich moich nowo poznanych znajomych, z wyjątkiem jednej: Lauren. Była to niesamowita ulga. Jej nieobecność świadczyła tylko o jednym – dzień wolny od przypinek, uf. Zaparkowałam w tym samym miejscu co wczoraj i wysiadłam zabierając torbę z
...-Charlie, co to jest ?!?!
-to jest samochód Am - opierał się o framugę drzwi triumfalnie uśmiechnięty
-no widze, ale co on tu robi?
-kupiłem ci samochód, żebyś nie musiała jeździć do szkoły radiowozem. To źle?
-tak bo nas na to nie stać, tato.. - "uf" odetchnęłam.. pomysł z dojeżdżaniem do szkoły radiowozem wcale mi się nie podobał, podejrzewam że i
-siadajcie do stołu... - po wejściu do domu Jacob pomógł usiąść mi przy stole, po czym sam usiadł obok. Ojciec zaczął krzątać się bez sensu po kuchni, jakby szukając w niej wskazówek do przyrządzenia obiadu.
-.. Tato, co ty robisz? -dopiero po fakcie zdałam sobie sprawę z tego,co zrobiłam. Że właśnie wydusiłam z siebie bez żadnego wysiłku zwykłe,
Kiedy tylko warkot ucichł, wstałam z łóżka. Postanowiłam dzisiejszy dzień spędzić jak każdy inny do tej pory - sprzątając. Wzięłam szybki prysznic i umyłam włosy. Naciągnęłam na siebie stare spodnie od dresu i nieco za krótki, zwykły biały podkoszulek. Zaczęłam od swojego pokoju, dokładnie odkurzyłam starą wykładzinę, starłam wszelki kurz i
...Tydzień - tyle czasu leżałam w łóżku robiąc drobne przerwy w bezczynności tylko wtedy, gdy do pokoju wchodził Charlie [ojciec] z jedzeniem lub tabletkami. Zwykle wtedy przysiadał na brzegu mojego łóżka i powtarzał w nieskończoność
-Amy skarbie, mam nadzieję, że kiedyś wybaczysz nam to, co się stało. Wrócisz do normalności kochanie.. obiecaj mi, że